Jest na świecie kraj po…

Jest na świecie kraj po…

Jest na świecie kraj po ulicach, którego chodzą tysiące morderców. Ludzie Ci nigdy nie zostaną już skazani.
Jest 6 kwietnia 1994 roku nic nie zapowiada, że tego dnia w Rwandzie rozpocznie się najkrwawsze w historii świata ludobójstwo – w ciągu niespełna 3 miesięcy ponad milion zwykłych obywateli zostanie zamordowanych przy użyciu prymitywnych maczet. Trupów było tak wiele, że po głównych ulicach kraju przejazd samochodem był praktycznie niemożliwy – a to wszystko pod okiem ONZ oraz pomocy Kościoła Katolickiego.
10 stycznia 1994 roku wysokiej rangi członek oddziału, który oficjalnie ochraniał prezydenta kontaktuje się z wojskami ONZ w sprawie przekazania niezbitych dowodów odnośnie planowanego przez rząd ludobójstwa. Dowodzący misją ONZ chciał zniszczyć magazyny, w których przechowywana była broń zgromadzona do przeprowadzenia rzezi jednak nie wyrażono na to zgody.
Warto w tym miejscu wyjaśnić w kilku słowach, kto w zasadzie, kogo chciał zamordować. Rwandę zamieszkują głównie dwie grupy etnicznie Tutsi oraz Hutu. Niemcy po kolonizacji tych obszarów oddają władze w ręce Tutsi. Po I wojnie światowej Rwanda przechodzi w ręce Belgów, którzy wprowadzają karty identyfikacyjne z podziałem na rasy (klasyfikacja wielokrotnie była źródłem totalnego przypadku)
W 1962 roku kraj uzyskuje niepodległość a władzę w kraju po wielu latach bycia odstawionym na boczny tor przejmuje Hutu. Od tego momentu Hutu za główny cel przyjmuje całkowite wyeliminowanie społeczności Tutsi.
Ludobójstwo:
6 kwietnia 1994 samolot Falcan 50 wiozący Rwandyjskiego prezydenta zostaje zestrzelony podczas lądowania, wrak samolotu spada do ogrodu pałacu prezydenckiego (znajduje się w nim do dnia dzisiejszego). Wydarzenie to zostało odczytane, jako jednoznaczny sygnał do rozpoczęcia istnej masakry.
Wszystko wskazuje, że masakra była wcześniej zaplanowana i to z wyprzedzeniem ok 1,5 roku a jej szczegóły omawiane w dyskusjach parlamentarnych. Kobiety były gwałcone przez specjalne zorganizowane komanda chorych na Aids. Reakcją ONZ na wydarzenia z Rwandy było zmniejszenie sił ONZ. Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 912 z dnia 21 kwietnia 1994 zmniejszyła liczbę żołnierzy (z 2,5tyś.) do 270.
ONZ posiadała już wiedzę o ludobójstwie, mimo to zaniechano używania tego terminu, ponieważ jeśli gdzieś na świecie dochodzi do ludobójstwa, ONZ jest zobligowana do reakcji zbrojnej.
Na terenie całego kraju urządzono istne polowanie, i mordowanie każdego napotkanego Tutsi. Pełne dane osobowe osób przeznaczonych do likwidacji zostały nawet opublikowane na oficjalnych rządowych listach.
Ponadto palono domy pełne ludzi, gwałcono i zabijano kobiety i dziewczynki, rozbijano noworodki o ścianę, rozcinano brzuchy ciężarnych kobiet, zabijano dzieci na oczach matek, żony przed mężami. Okaleczano, obcinano kończyny. Wielu masakr dokonywano w kościołach (w tym w polskim kościele Gikondo 9 kwietnia 1994), szkołach i szpitalach, gdzie tysiące osób próbowały znaleźć schronienie. Wrzucano granaty do pomieszczeń pełnych ludzi oraz ścinano głowy.
Całkowitą liczbę zabitych oceniania się od 800 000 do 1 071 000 ludzi. (Źródło wikipedia).
Reakcja ONZ:
Dowódca wojsk ONZ w Rwandzie wysłał prośbę bezpośrednio do Sekretarza Generalnego ONZ Boutrosa Boutrosa-Ghalego o pozwolenie na obronę cywilów rwandyjskich, z których wielu próbowało się chronić w bazach ONZ. Wielokrotne prośby o wzmocnienie kontyngentu również zostały odrzucone. ONZ nakazało bezstronność i nieangażowanie się w żadne walki. Kolejną decyzją ONZ nakazało wycofanie sił pokojowych z rejonu konfliktu oraz oddanie wypuszczenie ludności cywilnej ukrywającej się w bazach ONZ.
Rola kościoła:
Z relacji części ocalałych wynika, że wiele ofiar zginęło z rąk katolickich duchownych i zakonnic; rwandyjski rząd twierdzi ponadto, że wiele osób zabito w kościołach, gdzie szukały schronienia.
Podczas ludobójstwa w 1994 roku ksiądz Wenceslas Munyeshyaka zasłynął tym, że nosił pistolet na biodrze i był w zmowie z milicją Hutu, która zamordowała setki ludzi ukrywających się w jego kościele. Rwandyjski sąd uznał księdza za winnego ludobójstwa i skazał go zaocznie na dożywocie. Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy przez wiele lat starał się doprowadzić do jego procesu.
Kościół katolicki we Francji nie widzi przeszkód, by ksiądz Munyeshyaka pełnił swoją posługę, co więcej, Kościół broni księdza ze wszystkich sił.
To nie jest odosobniony przypadek. Po ludobójstwie w Rwandzie sieć klerykalnych i kościelnych organizacji pomogła w ucieczce do Europy księżom i zakonnicom z krwią na rękach, dając im schronienie. Wśród tych duchownych był ksiądz Athanase Seromba, który nakazał zburzenie spychaczami swojego kościoła z dwoma tysiącami Tutsi i zabicie tych, którzy przeżyli. Katoliccy zakonnicy pomogli mu przedostać się do Włoch, gdzie zmienił nazwisko i został proboszczem w Florencji.
Gdy Seromba został wykryty, główny prokurator Międzynarodowego Trybunału, Carla Del Ponte, oskarżyła Watykan o utrudnianie jego ekstradycji. Stolica Apostolska zakomunikowała jej, że ksiądz „wykonuje dobre uczynki” we Włoszech.
Ludobójstwo zakończyło się w czerwcu 1994 roku.
Źródła:
Wikipedia
Newsweek
The Guardian (informacje odnośnie roli kościoła)
#historia #creepystory #ciekawostki #swiat oraz tag autorski #innastronaswiata

Comments are closed.