Myślę sobie, że to całe…

Myślę sobie, że to całe…

Myślę sobie, że to całe zamieszanie z #koronawirus pokazuje, jak dużo osiągnęliśmy jako cywilizacja.
Po drugiej stronie świata pojawia się jakieś niewiadomoco i w zasadzie wszyscy od razu wiedzą, że trzeba być czujnym. Zamknięte strefy, kontrole na lotniskach, interaktywne mapy i bieżące informacje o zasięgu i występowaniu wirusa. Lekarze na całym świecie mogą kombinować nad jego rozpracowaniem, a my wiemy, że podróż do #wuhan to może teraz nie najlepszy pomysł.
Do tego inne kwestie, których na pierwszy rzut oka nie widać, czyli np. gotowość stacji ratunkowej w #lodz do przetransportowania osoby z podejrzeniem wirusa w odpowiednio bezpiecznych dla personelu warunkach, przygotowanie służb do kwarantanny (gdyby była taka konieczność oczywiście), dostępność masek i innych akcesoriów, które każdy może sobie od ręki kupić.

Oczywiście widzę też drugą stronę medalu, bo teraz takiego wirusa można przygotować w laboratorium, a media społecznościowe często dezinformują zamiast informować. Każdy może napisać post/twita, że jego sąsiad właśnie wrócił z #chiny i od dwóch dni pluje krwią na balkonie. [W tym miejscu wspomnę o znakomitej minipaście, która wyśmiewa takie zagrywki – wrzucam w komentarzu]. Sprawdzić tego nie ma jak, a podatność ludzi na sensacyjne doniesienia w połączeniu z szukającymi sensacji panikarzami mogą dać kiepskie efekty. Koniec końców uważam jednak, że saldo wychodzi na plus.

#przemyslenia #swiat

Comments are closed.